37

W sumie nosimy nad nosem i ustami koktajl chemiczny, który nigdy nie został przebadany pod kątem toksyczności i nigdy pod kątem jakichkolwiek skutków długoterminowych.

Wymagania dotyczące masek

To właśnie strach przed mutantami wirusa Sars-CoV2 skłonił premierów w połowie stycznia do ponownego zaostrzenia wymogu noszenia masek. Od tego czasu musimy nosić maski FFP2 lub OP w sklepach i w środkach komunikacji miejskiej. I właśnie te maski nie nadają się do tego zastosowania, ponieważ "to, co nakładamy na usta i nosy, jest w rzeczywistości niebezpiecznym odpadem", mówi prof. Michael Braungart, dyrektor naukowy Hamburskiego Instytutu Ochrony Środowiska. Zobacz tutaj.

Nawet jeśli włóknina większości masek FFP2 wygląda jak papier, jest to termoplastyczny polipropylen. Do tego dochodzą kleje, spoiwa, antyoksydanty, stabilizatory UV w dużych ilościach. Ponadto naukowcy z Hamburskiego Instytutu Środowiska i Uniwersytetu Leuphana w Lüneburgu, gdzie Michael Braungart jest profesorem Eco-Design, znaleźli w certyfikowanych maskach lotne węglowodory organiczne.

Niektóre z nich zawierają również duże ilości formaldehydu lub aniliny, a następnie dodatkowo sztuczne substancje zapachowe, które mają maskować nieprzyjemny chemiczny zapach. W przypadku masek chirurgicznych barwionych na niebiesko, jako barwnika używa się zwykle również kobaltu.

W sumie, nosimy nad nosem i ustami koktajl chemiczny, który nigdy nie został przebadany pod kątem toksyczności, ani pod kątem jakichkolwiek skutków długoterminowych. A ponieważ same chemikalia to za mało, wdychamy również cząsteczki mikrowłókien, które mają odpowiedni rozmiar, aby zatrzymać się w naszych płucach i stamtąd przemieszczać się dalej po organizmie.

Koktajl chemiczny

Politycy, którzy przepisują nam ten chemiczny koktajl z mikroplastikami jako maski, wychodzą z całkowicie błędnych założeń, mówi Michael Braungart. To samo dotyczy ludzi, którzy noszą te maski:

Myślimy, że skoro jest to sprzęt chirurgiczny, to powinien być zdrowy. Ale ponieważ większość ludzi w Chinach, gdzie produkuje się większość masek, nigdy nie myślała o środowisku, użyją wszystkiego, co działa. Jest w nich cały brud świata.

Michael Braungart, dyrektor naukowy Instytutu Środowiska w Hamburgu.

Podstawowy problem: Zatwierdzenie nie ma wpływu na składniki masek. Sprawdzana jest tylko funkcjonalność. Jeśli maska wykazuje wystarczające działanie filtrujące, otrzymuje certyfikat. I wtedy głównie starsi ludzie otrzymują list od rządu federalnego z dwoma kuponami, dzięki którym mogą za dodatkową opłatą dwóch euro odebrać w aptece po sześć masek. To właśnie apteki dbają o to, aby ludzie otrzymali swój koktajl trujący.

Szczególnie problematyczne są mikroplastikowe włókna, które odrywają się od włókniny maski. Zespół Michaela Braungarta zbadał maski i znalazł dokładnie te włókna, które są najbardziej niebezpieczne zgodnie z definicją Niemieckiego Ubezpieczenia Społecznego od Wypadków (DGUV). W "Dust-Info" DGUV stwierdza, czytaj tutaj:

"Pyły włókniste to unoszące się w powietrzu cząstki substancji nieorganicznych lub organicznych, które mają wydłużoną geometrię. Włókna, które mają długość > 5 µm, średnicę < 3 µm i przekraczają stosunek długości do średnicy 3:1 odgrywają szczególną rolę, gdyż tylko one mogą wnikać do głębszych dróg oddechowych. Włókna o takiej geometrii nazywane są również włóknami WHO".

Na stronie internetowej Accident Insurance net znajdują się długie instrukcje stowarzyszeń zawodowych dotyczące bezpieczeństwa pracy przy obchodzeniu się z takimi włóknami oraz linki do Federalnego Instytutu Bezpieczeństwa i Higieny Pracy, w którym wymienione są różne TRGS, czyli techniczne zasady obchodzenia się z substancjami niebezpiecznymi. I to właśnie te niebezpieczne substancje są nam przepisywane na twarz. Uszkodzenie płuc jest możliwe również bez wirusa.

Co robić?

Chemik i inżynier procesu Michael Braungart zaleca włożenie FFP2 i masek chirurgicznych do piekarnika na pół godziny, a przed użyciem podgrzanie ich do pięćdziesięciu stopni. Plastik nie wytrzyma więcej, ale taka temperatura wystarczy, aby duża część zawartego w nich koktajlu zanieczyszczeń wyparowała. Przynajmniej wtedy nie będzie się go nosić tuż pod nosem.

Nie powinniśmy również nosić masek przez dłuższy czas. Testy wykazały, że ścieranie mikroplastikowych włókien z włókniny maski znacznie wzrasta wraz z upływem czasu. Mechaniczne obciążenie związane z zakładaniem i zdejmowaniem masek również prowadzi do zwiększonego ścierania się włókien. Personel medyczny lub pielęgniarski, który zakłada maski tylko na salę operacyjną lub oddział intensywnej terapii i wyrzuca je po wyjściu, jest narażony na znacznie mniejszą ilość mikrowłókien niż osoby, które muszą nosić maski podczas długich podróży lub w pracy przez wiele godzin.

W każdym razie maski nie nadają się do wielokrotnego użytku. Nie wydaje się to być jasne dla rządu federalnego, który zapewnia emerytom tylko sześć masek z rabatem na dwa pełne miesiące.

Oczywiście, moglibyśmy również podłożyć pod przepisane koktajle chemiczne maskę z tkaniny, których nie wolno już nosić w sklepach i środkach transportu publicznego, i mieć nadzieję, że zadziała ona jako filtr przeciwko mikroplastikowi. Ale wtedy mamy dwie maski na nosie, a to wcale nie ułatwia oddychania, jak można podejrzewać i jak pokazują doświadczenia własne. Ale w przypadku maski z wyjątkowo cienkiej tkaniny może to zadziałać.

Rozwiązanie!

"Jedyną przewagą know-how, jaką mamy my, Europejczycy, jest ochrona środowiska i zdrowia", mówi Michael Braungart: "I powinniśmy ją wykorzystać!".

W maju profesor założył więc wraz ze studentkami Uniwersytetu Leuphana spółkę z ograniczoną odpowiedzialnością, której celem jest przełożenie wiedzy o cyklach materiałowych i materiałach, gromadzonej na studiach i opracowywanej w specjalistycznych artykułach, na zastosowania praktyczne. Firma nosi nazwę Holy Shit i jest początkowo firmą doradczą dla przedsiębiorstw, które chcą dostosować swoje produkty do standardu "Cradle to Cradle". Zasada Cradle to Cradle organizuje przepływ materiałów w taki sposób, że nie powstają żadne odpady, a tym samym żadne zanieczyszczenia. Przeczytaj tutaj.

Założony w samym środku pandemii start-up Holy Shit opracował jako swój pierwszy własny produkt maskę na twarz wolną od zanieczyszczeń, która jest całkowicie biodegradowalna. We współpracy ze szwajcarską firmą Climatex AG, ta maska Viva Mask jest teraz produkowana i dystrybuowana przez bawarską firmę Viotrade GmbH. Składa się ona - nie, nie z bawełny, lecz z celulozy z certyfikatem FSC. Ponieważ w przeciwieństwie do bawełny, celuloza nie jest pożywką dla bakterii, nawet przy długotrwałym noszeniu.

Młodzi konstruktorzy przez długi czas poszukiwali odpowiedniego materiału, a następnie nadali masce dwuwarstwową formę, do której obecnie można jeszcze włożyć włókninę, która spełnia normę FFP2. Nie jest ona jeszcze dostępna w formie biodegradowalnej, ale można ją wyjąć przed praniem maski i ponownie włożyć do noszenia. Skoro mowa o praniu: pięćdziesiąt razy maska ma to wytrzymać. Po tym, można umieścić go w kompoście, lub bezpośrednio do doniczki, mówią deweloperzy.

Producenci pracują obecnie nad uzyskaniem certyfikatu dla masek łączących celulozę i włókninę FFP2. Gdy to zostanie osiągnięte, pojawi się alternatywa dla koktajli zanieczyszczeń w maskach z mikroplastiku, które również wytrzymają kontrolę policyjną.

W międzyczasie byłoby miłym zadaniem dla Federalnego Ministerstwa Zdrowia sprawdzenie masek przepisywanych przez rządy federalne i krajowe pod kątem ich szkodliwości dla zdrowia. Może Jens Spahn i Lothar Wieler chcieliby wiedzieć, co mają na twarzach. I jakie długofalowe szkody rozporządzenie w sprawie masek spowoduje za kilka lat w naszym systemie opieki zdrowotnej.


Podoba Ci się? Podziel się z przyjaciółmi!

37

Jaka jest Twoja reakcja?

confused confused
2
confused
fail fail
3
fail
love love
5
love
lol lol
2
lol
omg omg
3
omg
win win
3
win