Wirusolog Christian Drosten: Czy metody PCR są "odpowiednie"?


descarga 2020 11 08T192528.844 750x375 1

Obecnie wielu zastanowił wywiad z 2014 roku. W nim wirusolog Christian Drosten, który obecnie szczególnie promuje PCR w Niemczech, wyjaśnia, że test tak naprawdę nie nadaje się do masowych badań i opisuje, jak mogą pojawić się całkowicie fałszywie pozytywne wyniki.

Reakcje krzyżowe z innymi podobnymi wirusami

Wirusolog Christian Drosten jest uważany za kluczowego doradcę rządu niemieckiego we wszystkich kwestiach związanych z domniemaną pandemią Corony. Jest on dyrektorem Instytutu Charité w Berlinie. Info-DIREKT już wcześniej zwrócił uwagę na jego brak odróżnienia od ekstremistycznej Antify. Test PCR Drostena jest standardem w wykrywaniu infekcji SARS Cov-2 w większości krajów na świecie. Metoda testu jest jednak uważana za kontrowersyjną i daleka od bezbłędności. Nie tylko metodologia testu pozwala na błędy, ale również fakt, że pobieranie próbek jest przydatne tylko podczas małego okna choroby, ale może zawieść tuż przed lub po, nawet jeśli pacjent jest zakażony.

Na początku domniemanej pandemii Corony, Drosten stwierdził również w podcaście, że test "na pewno" doprowadzi do reakcji krzyżowych z innymi podobnymi wirusami.

W tym czasie Drosten wciąż nawoływał do jasności naukowej

Wywiad z 2014 roku jest interesujący nie tylko dlatego, że wypowiedzi Drostena są prawdopodobnie zbieżne z wypowiedziami innych luminarzy nauki, takich jak prof. Bhakdi. Przy okazji wybuchu epidemii wirusa "MERS" w ówczesnej Arabii Saudyjskiej powiedział:

"To, co interesuje cię w pierwszej kolejności, to rzeczywiste przypadki. Uważam, że wątpliwe jest, czy bezobjawowi lub łagodnie zakażeni pracownicy szpitali są rzeczywiście nosicielami wirusa. Jeszcze bardziej wątpliwe jest, czy mogą oni przenosić wirusa na inne osoby. Zespół doradczy nowego ministra zdrowia powinien mocniej rozróżniać diagnostykę niezbędną z medycznego punktu widzenia od zainteresowania naukowego."

Ludzie są obecnie znieważani i potępiani, a nawet kryminalizowani za te żądania, które są teraz wygłaszane prawie dosłownie przez tak zwanych "koronnych sceptyków". Ale robi się jeszcze lepiej...

PCR sprawia, że doskonale zdrowi ludzie statystycznie chorują

Kiedy przypadki MERS pojawiły się w Arabii Saudyjskiej w 2014 roku, władze zdecydowały się na użycie "wysoce czułej metody" reakcji łańcuchowej polimerazy (PCR) do testowania. Drosten powiedział:

"Metoda jest tak czuła, że może wykryć pojedynczą cząsteczkę genetyczną wirusa. Na przykład, jeśli taki patogen przez jeden dzień przemyka po śluzówce nosa pielęgniarki, która nie zachorowała ani niczego nie zauważyła, nagle okazuje się, że to przypadek MERS. Tam, gdzie kiedyś zgłaszano nieuleczalne choroby, teraz do statystyk włącza się nagłe przypadki i ludzi, którzy są w rzeczywistości całkiem zdrowi. To może również wyjaśniać eksplozję liczby przypadków w Arabii Saudyjskiej."

To rozumowanie jest prawie 1:1 ze wszystkim, co mówią dziś poważni krytycy i eksperci testów i środków Korony.

Medycyna podlega modzie

Ponadto Drosten był ostro krytyczny wobec mediów. Uważał, że panika wokół MERS była w dużej mierze spowodowana przez media. "Co więcej, lokalne media wyniosły tę sprawę na niewiarygodnie wysoki poziom. Nie ma prawie żadnego innego tematu w wiadomościach czy gazetach w tym regionie." I na zakończenie: "medycyna nie jest wolna od fal mody".

W tym czasie WHO zalecało, aby tylko przypadki, które uzyskały pozytywny wynik na obecność przeciwciał, były zgłaszane jako chore. Drosten zgodził się z tym poglądem. Test PCR wskazywałby bowiem również na wirusy i bakterie, które nie pokonały jeszcze mechanizmów obronnych organizmu i być może nigdy tego nie zrobią. Infekcja byłaby wykrywalna tylko wtedy, gdyby obecne były przeciwciała.

Dziś wszystko jest inaczej. Test PCR jest uważany za niekwestionowany złoty standard. Na podstawie tego testu wprowadzane są środki i podejmowane decyzje o zamknięciu. I: Im więcej osób poddaje się testom, tym więcej pozytywnych przypadków jest zgłaszanych, nawet jeśli, jak mówi Drosten, są to zupełnie zdrowi ludzie.

Dzisiaj Drosten zaprzecza sam sobie w całkowicie okrojony sposób

Tymczasem Drosten lubi sam sobie zaprzeczać, na przykład w tym artykule Tagesspiegel z 30 września. "RCP jest po prostu poza wszelką wątpliwością", cytuje go Tagesspiegel, nie wyjaśniając jednak, do czego dokładnie odnosi się to stwierdzenie.

Są one wielorakie: błędy w pobieraniu próbek, zbyt mała ilość materiału na wymaz, zły czas (dobre wyniki uzyskuje się dopiero w czwartym do ósmego dnia po wystąpieniu objawów) i kilka innych kryteriów. Tylko wtedy, gdy wszystkie warunki są spełnione w warunkach laboratoryjnych, wyniki testu są uważane za prawie 100% wiarygodne. Jakikolwiek błąd, jakakolwiek nieczysta praca zmniejsza tę pewność. Należy zauważyć, że przy poziomie błędu wynoszącym jeden procent na 100.000 wykonanych testów, 1000 osób może być zdiagnozowanych jako fałszywie dodatnie lub fałszywie ujemne.