Nadal wierzysz w oficjalną narrację? Zadaj sobie te 3 pytania


Ataki z 11 września 2001 r. (9/11) spowodowały śmierć prawie 3.000 osób w Nowym Jorku, Waszyngtonie i Pensylwanii. Ataki przekształciły Amerykę w pogłębiające się państwo policyjne w kraju i naród wiecznie w stanie wojny za granicą.

Oficjalna narracja kontra prawdziwa historia

Oficjalna narracja głosi, że 19 porywaczy reprezentujących Al-Kaidę przejęło 4 samoloty komercyjne, aby przeprowadzić ataki na World Trade Center w Nowym Jorku i Pentagon w Waszyngtonie.

Wydarzenie to stało się impulsem do inwazji i okupacji Afganistanu, która trwa do dziś. Doprowadziło również bezpośrednio do inwazji i okupacji Iraku. Próbowano również wykorzystać atak do wywołania wojny z Iranem i innymi członkami tak zwanej "osi zła" (Libia, Syria, Korea Północna i Kuba).

I jeśli to jest wersja rzeczywistości, którą się wyznaje, warto zadać kilka pytań.

Podobieństwa z innymi fałszywymi flagami

1. Czy można łatwo odrzucić podobieństwa między 9/11 a planami opracowanymi przez Departament Obrony USA (DoD) i Połączone Szefostwo Sztabów (JCS) w 1962 roku pod kryptonimem "Operacja Northwoods"? 

Już w 1962 roku Departament Obrony USA i JCS opracowały szczegółowy plan niemal identyczny z atakami 9/11, nazwany "Operacją Northwoods", w którym USA proponowały porwanie komercyjnych samolotów, przeprowadzenie ataków terrorystycznych i zrzucenie winy na Kubę w celu uzasadnienia interwencji wojskowej USA. Zob. "pdf 1" na końcu postu.

Dalekie od skrajnej teorii spiskowej, media głównego nurtu, w tym ABC News, opisałyby ten dokument w artykułach takich jak: "U.S. Military Wanted to Provoke War With Cuba", w których podano by:

"We wczesnych latach 60-tych, czołowi amerykańscy przywódcy wojskowi podobno opracowali plany zabijania niewinnych ludzi i popełniania aktów terroryzmu w miastach USA, aby stworzyć poparcie społeczne dla wojny z Kubą.

Kod nazwany Operacja Northwoods, plany podobno obejmowały możliwe zabójstwa kubańskich emigrantów, zatopienie łodzi z kubańskimi uchodźcami na pełnym morzu, porwanie samolotów, wysadzenie amerykańskiego statku, a nawet zorganizowanie brutalnego terroryzmu w amerykańskich miastach.

Plany te zostały opracowane jako sposób na oszukanie amerykańskiej opinii publicznej i społeczności międzynarodowej w celu poparcia wojny mającej na celu obalenie nowego przywódcy Kuby, komunisty Fidela Castro".


Pełna kopia dokumentu w formacie PDF jest dostępna w archiwach Uniwersytetu George'a Washingtona i dotyczy w szczególności porwań samolotów komercyjnych:

"Samolot w Eglin AFB zostałby pomalowany i ponumerowany jako dokładny duplikat cywilnego samolotu należącego do organizacji zastrzeżonej przez CIA w rejonie Miami. W wyznaczonym czasie duplikat zostałby podstawiony w miejsce prawdziwego cywilnego samolotu i zostałby załadowany wybranymi pasażerami, wszyscy weszliby na pokład pod starannie przygotowanymi pseudonimami. Prawdziwy zarejestrowany samolot zostałby przerobiony na drona".

Dokument ten powołuje się również na USS Maine, opisując rodzaj wydarzenia, które DoD-JCS chciało zainscenizować - amerykański okręt wojenny, którego zniszczenie zostało wykorzystane do złośliwego sprowokowania wojny hiszpańsko-amerykańskiej. Należy zauważyć, że w przeciwieństwie do sugestii dokumentu DoD-JCS, aby upozorować ofiary w samolotach, eksplozja USS Maine zabiła 260 marynarzy. Jest prawdopodobne, że DoD i JCS nie ryzykowałyby prowokacji prowadzącej do wybuchu wojny, ale pozwoliłyby na pozostawienie przy życiu operatorów niskiego szczebla z wiedzą o tym, w czym uczestniczyli.

Biorąc pod uwagę, że Stany Zjednoczone starały się oszukać opinię publiczną, aby wywołać nieuzasadnioną wojnę, w której niewątpliwie zginęłyby tysiące lub dziesiątki tysięcy niewinnych ludzi, a inne propozycje obejmowały zabijanie niewinnych ludzi, warto zastanowić się, czy amerykańscy decydenci byliby równie skłonni unicestwić niewinne życia, inscenizując porwanie samolotu w celu wywołania takiej wojny.

Światowy Hegemon

2. Dlaczego amerykańscy decydenci polityczni opracowywali szeroko zakrojone plany ponownego umocnienia globalnej hegemonii USA - w tym zmiany reżimów w Afganistanie, Iraku, Iranie, Libii, Somalii, Sudanie i Jemenie - bez żadnego możliwego do pomyślenia pretekstu, aż do momentu, gdy 9/11 wygodnie się rozwinął? 

W 2000 roku amerykańscy decydenci z Project for a New American Century (PNAC) opracowali szeroko zakrojony plan ponownego umocnienia pozycji Ameryki jako światowego hegemona. W 90-stronicowym dokumencie zatytułowanym "Rebuilding America's Defense: Strategy, Forces and Resources For a New Century" (PDF), szczegółowo opisano strategię utrzymania tego, co nazwano "amerykańską przewagą militarną".

Wiązało się to z globalnymi posunięciami, których Stany Zjednoczone - w 2000 roku - nigdy nie były w stanie uzasadnić, w tym z umieszczeniem wojsk amerykańskich w Azji Południowo-Wschodniej, budową globalnej sieci obrony przeciwrakietowej, zakazanej przez traktaty podpisane w czasie zimnej wojny, oraz powstrzymywaniem rozwijających się krajów, które w niedalekiej przyszłości mogłyby ostatecznie odrzucić globalną hegemonię USA, takich jak Iran, Irak, Chiny, Korea Północna, Libia i Syria.

W sprawozdaniu odnotowano trudności związane z zaproponowaniem i przeprowadzeniem przekształceń niezbędnych do osiągnięcia celów określonych w dokumencie. Wyraźnie stwierdzono, że:

"Co więcej, proces transformacji, nawet jeśli przyniesie rewolucyjne zmiany, prawdopodobnie będzie długotrwały, o ile nie nastąpi jakieś katastrofalne i katalizujące wydarzenie - jak nowy Pearl Harbor".

W rzeczywistości cały dokument jest niesamowitym opisem "porządku międzynarodowego" po wydarzeniach z 11 września, porządku niewyobrażalnego, gdyby nie wydarzenia z 11 września.

Należy również pamiętać, że wojny oparte na wydarzeniach z 11 września, takie jak inwazja i okupacja Afganistanu, były planowane jeszcze przed 11 września.

The Guardian w swoim artykule z 2004 roku, "Bush team 'agreed plan to attack the Taliban the day before September 11'", miałby donieść:

"Dzień przed atakami z 11 września administracja Busha uzgodniła plan obalenia siłą reżimu talibów w Afganistanie, jeśli odmówi on wydania Osamy bin Ladena, wynika z raportu dwupartyjnej komisji śledczej. Raport zwrócił uwagę, że porozumienie w sprawie planu, który zakładał stałą eskalację nacisków w ciągu trzech lat, było wielokrotnie odkładane przez administrację Clintona i Busha, pomimo wielokrotnych niepowodzeń prób wykorzystania presji dyplomatycznej i ekonomicznej."


Podczas gdy wydaje się niewyobrażalne, że amerykańska lub światowa opinia publiczna tolerowałaby 16-letnią wojnę o wartości wielu bilionów dolarów, jaką stała się inwazja na Afganistan, gdyby nie ataki z 11 września, taka wojna była już przygotowywana - w rzeczywistości - na lata przed 11 września.

Podobnie, inwazja na Irak w 2003 roku była silnie związana z następstwami 11 września, ale decyzja o niej została podjęta na długo przed tym, jak doszło do 11 września.

CNN w swoim artykule "O'Neill: Bush planował inwazję na Irak przed 9/11", miałaby donieść:

Administracja Busha zaczęła planować użycie wojsk amerykańskich do inwazji na Irak w ciągu kilku dni po tym, jak były gubernator Teksasu wszedł do Białego Domu trzy lata temu, powiedział były sekretarz skarbu Paul O'Neill w programie 60 Minutes telewizji CBS News.


Jest to echo podobnych wypowiedzi generała armii amerykańskiej Wesleya Clarka, który wielokrotnie ostrzegał, że po zimnej wojnie Stany Zjednoczone dążą do wojny o zasięgu globalnym, aby zapewnić sobie hegemonię nad planetą, i w pełni starają się wykorzystać 9/11 jako pretekst do tego celu.

Generał Clark wymieniłby siedem krajów, w których po 11 września miała nastąpić zmiana reżimu, w tym Irak, Iran, Libię, Somalię, Sudan i Jemen - wszystkie te kraje są obecnie w stanie wojny lub stoją w obliczu wojny ze Stanami Zjednoczonymi i ich stronnictwami, a w przypadku Libii są całkowicie podzielone i zniszczone w wyniku amerykańskich operacji wojskowych.

Arabia Saudyjska Ochrona

3. Jeśli głównie saudyjscy porywacze z saudyjskimi pieniędzmi i saudyjską organizacją dokonali ataków 9/11, dlaczego Stany Zjednoczone prowadziły wojnę lub groziły wojną z każdym narodem na Bliskim Wschodzie z wyjątkiem Arabii Saudyjskiej i jej sojuszników? 

Stany Zjednoczone nie tylko nie podjęły żadnych kroków przeciwko Arabii Saudyjskiej za jej oczywistą rolę w atakach z 11 września - obejmując administracje prezydenta USA George'a Busha, Baracka Obamy i Donalda Trumpa - Stany Zjednoczone sprzedały Arabii Saudyjskiej miliardy w broni, zapewniły wsparcie wojskowe i ochronę dla wojska i rządu Arabii Saudyjskiej, partnerowały Arabii Saudyjskiej w trwającym konflikcie z Jemenem - wszystko to podczas gdy dokumenty rządowe USA i wyciekłe e-maile pomiędzy amerykańskimi politykami ujawniają, że Arabia Saudyjska jest nadal państwowym sponsorem Al Kaidy - organizacji oficjalnie obwinianej o ataki z 11 września.


W raporcie amerykańskiej Agencji Wywiadu Obronnego (DIA) z 2012 r. wyraźnie przyznano, że:

"Jeśli sytuacja się rozwinie, istnieje możliwość ustanowienia zadeklarowanego lub niezadeklarowanego księstwa salafitów we wschodniej Syrii (Hasaka i Der Zor), i to jest dokładnie to, czego chcą siły wspierające opozycję, aby odizolować reżim syryjski, który jest uważany za strategiczną głębię ekspansji szyitów (Irak i Iran)".

Notatka DIA wyjaśnia następnie dokładnie, kim są zwolennicy tego "salafistycznego księstwa":

Zachód, kraje Zatoki Perskiej i Turcja wspierają opozycję, podczas gdy Rosja, Chiny i Iran popierają reżim.

To "salafickie księstwo" jest obecnie znane jako "Państwo Islamskie", filia Al-Kaidy, która nadal działa przy znaczącym wsparciu państwa wszędzie, od Syrii, Iraku i Libii po Filipiny i nie tylko.

Przypadkowo, saudyjscy terroryści uzbrojeni i finansowani przez Saudów na Filipinach posłużyli jako pretekst dla amerykańskich zasobów wojskowych, aby rozpocząć rozszerzanie swojej obecności w Azji Południowo-Wschodniej, tak jak chciał tego wspomniany wcześniej dokument PNAC z 2000 roku.

Dodatkowo, w mailu z 2014 roku pomiędzy doradcą prezydenta USA Johnem Podestą a byłą sekretarz stanu USA Hillary Clinton miało zostać przyznane, że dwaj najbliżsi regionalni sojusznicy Ameryki - Arabia Saudyjska i Katar - udzielali wsparcia finansowego i logistycznego Państwu Islamskiemu.


W e-mailu, który wyciekł do opinii publicznej za pośrednictwem Wikileaks, stwierdzono:

"... musimy użyć naszych dyplomatycznych i bardziej tradycyjnych aktywów wywiadowczych, aby wywrzeć presję na rządy Kataru i Arabii Saudyjskiej, które dostarczają potajemnego wsparcia finansowego i logistycznego dla [Państwa Islamskiego] i innych radykalnych grup sunnickich w regionie".

Podczas gdy e-mail przedstawia USA w walce z tym samym "salafickim" (islamskim) "księstwem" (państwem), które starało się stworzyć i wykorzystać jako strategiczny atut w 2012 roku, fakt, że Arabia Saudyjska i Katar są uznawane za państwowych sponsorów organizacji terrorystycznej - i oba nadal cieszą się ogromnym militarnym, ekonomicznym i politycznym wsparciem ze strony Stanów Zjednoczonych i ich europejskich sojuszników - wskazuje, jak nieszczera jest amerykańska "wojna z terroryzmem".
Jeśli Stany Zjednoczone naprawdę wierzyły, że Al-Kaida przeprowadziła śmiertelne ataki z 11 września, dlaczego wśród swoich najbliższych sojuszników wymieniają dwóch największych i najbardziej płodnych sponsorów państwowych Al-Kaidy?

Wniosek

Razem - uczciwie odpowiadając na te trzy pytania - jesteśmy w stanie rozważyć bardzo realną możliwość, że 11 września nie był atakiem terrorystycznym przeprowadzonym przez zagranicznych terrorystów, ale raczej atakiem zaplanowanym przez specjalne interesy w samych Stanach Zjednoczonych.

Jeśli odrzucimy ten wniosek, musimy zadać sobie pytanie, dlaczego amerykańskie DoD i JCS poświęciłyby czas na przygotowanie planów ataków fałszywej flagi, jeśli nie wierzyłyby, że są to realne opcje, które amerykańscy decydenci mogliby poważnie rozważyć. Musimy przynajmniej zadać sobie pytanie, dlaczego osoby pracujące w DoD i JCS mogły zostać przyłapane na podpisywaniu i datowaniu spisku mającego na celu popełnienie niewypowiedzianego terroryzmu, aby usprawiedliwić niesprawiedliwą wojnę, i nie tylko uniknąć zarzutów karnych, ale pozostać zatrudnione w rządzie USA.

Musimy również zadać sobie pytanie, dlaczego amerykańscy decydenci mieliby opracowywać długoterminowe plany ponownego umocnienia amerykańskiej hegemonii na świecie bez żadnego możliwego do wyobrażenia pretekstu, który uzasadniałby takie plany. Nawet po 11 września rząd USA miał trudności z przekonaniem amerykańskiej opinii publicznej i sojuszników do inwazji na Irak. Bez 11 września, taka sprzedaż byłaby niemożliwa. W Syrii, gdzie 11 września zniknął w odległej przeszłości, amerykańskie wysiłki zmierzające do zmiany reżimu utknęły w martwym punkcie.

Wreszcie, musimy znaleźć odpowiednie wyjaśnienia, dlaczego ci, którzy sponsorują domniemanych sprawców wydarzeń z 11 września, pozostają odbiorcami niezachwianego amerykańskiego wsparcia, sprzedaży broni oraz ochrony politycznej i wojskowej. Musimy spróbować odpowiedzieć, dlaczego bojownicy walczący w Syrii pod sztandarem Al-Kaidy byli w stanie otwarcie działać na terytorium należącej do NATO Turcji przez ostatnie 6 lat, u boku personelu amerykańskiej Centralnej Agencji Wywiadowczej (CIA), który jak sam przyznaje, podsyca konflikt bronią, pieniędzmi i szkoleniami "przypadkowo" trafiającymi w ręce Al-Kaidy.

Jest jasne, że co najmniej oficjalna narracja w żadnym kształcie, formie, czy sposobie nie pasuje do całości. Jeśli oficjalna narracja się nie zgadza, to co się zgadza?

Załączniki

1. Memorandum dla Ministra Obrony Narodowej


2. Amerykańska Agencja Wywiadu Obronnego (DIA) z 2012 r.