Czy testy COVID są sposobem na potajemne zarażanie lub wszczepianie ludziom implantów?


Teraz, gdy opinia publiczna zaczyna się budzić do faktu, że ludzie prowadzący odpowiedź COVID są odpowiedzialni za miliony zgonów z powodu cenzurowania informacji ratujących życie od tysięcy lekarzy, którzy leczą pacjentów COVID z sukcesem 100%, nadszedł czas, aby zacząć kwestionować WSZYSTKO, o co proszą społeczeństwo, aby się do nich stosować.

Testy COVID

Testy COVID prowadzone na całym świecie, mniej więcej zgodnie z planem 1-3-30 Fundacji Rockefellera, są głównym celem obecnej fazy operacji Coronavirus.

 

Im więcej osób testowanych, tym więcej pozytywnych przypadków odnotowanych, co napędza oficjalną narrację strachu i utrzymuje go przy życiu, aby usprawiedliwić jeszcze większą tyranię.

Może się jednak zdarzyć, że dzieje się coś jeszcze.

Jakie są ich prawdziwe motywy, skoro najwyraźniej nie cenią oni ludzkiego życia?

Makia Freeman z The Freedom Articles opublikowała w zeszłym tygodniu bardzo ciekawy artykuł, podnosząc poważne pytania dotyczące testów PCR, które jak już informowaliśmy nie są wiarygodne, oraz dlaczego waciki muszą być tak długie? Przeczytaj tutaj.

Musimy zadać sobie pytanie, czy te testy COVID są w rzeczywistości sprytnym sposobem na uzyskanie tajnego dostępu do wnętrza naszych ciał, a zwłaszcza do naszych mózgów.

Stosowane wymazy nosowe (zwane nosowo-gardłowymi lub ustno-gardłowymi) są niezwykle długie (około 6 cali lub 15 cm), co oznacza, że sięgają do samego tylnej ściany gardła.

Czy istnieje jakiś medyczny powód, dla którego wymazy muszą być tej długości? Te konkretne testy COVID są testami PCR; w innych artykułach opisywałem, jak wadliwe i nieodpowiednie są testy PCR.

 

Czy te testy COVID mogłyby być wykorzystane do ukradkowego zarażania ludzi (jakimś czynnikiem chorobotwórczym), dostarczania szczepionki (nad którą, jak twierdzą, wciąż pracują) lub nawet wszczepiania ludziom implantów (za pomocą nanotechnologii, takich jak mikrochipy)?

Celowanie czy dostęp do blaszki miedzykrzyżowej?

W anatomii człowieka, płytka sitowa jest kością śródpiersia, ważną zarówno jako część czaszki, jak i nosa, który przekazuje nerwy węchowe, które przenoszą zmysł węchu. Przeczytaj tutaj.

Jest to bardzo delikatna i krucha część ciała. Dlaczego testy COVID zawierają wacik (wyściełany patyczek), który może uszkodzić tę delikatną kość?

Czy może to być dlatego, że płyta sitowa pozwala na dostęp do mózgu? Jim Stone ostatnio nawiązał do tego w poście zatytułowanym Test Coronavirus nie jest wiarygodny i prawdopodobnie jest dla tajnego dostępu do mózgu odtworzonego na tej stronie. Przeczytaj tutaj.

"Twierdzą, że wirus niszczy układ nerwowy dużego odsetka ludzi, pozostawiając trwałe problemy neurologiczne i uszkodzenia mózgu. Ale ja chciałbym zapytać - czy to naprawdę wirus tak robi, czy to testy tak robią?

Ludzie, testy koronawirusów same w sobie (są różne rodzaje), ale w wielu przypadkach są one oczywiście tym, co powoduje uszkodzenie mózgu.

Łatwo wytłumaczyć:

Wiele z tych testów, (wszystkie, które używają niewiarygodnie długiego "wacika") pobierają swoje próbki z płytki sitowej, która jest milimetrowej grubości kością na szczycie jamy nosowej, która jest podziurawiona wieloma otworami, które wchodzą bezpośrednio do jamy mózgowej.

Przez te otwory przechodzą nerwy węchowe, a jest ich wiele (kość przypomina grube sito).

Jeśli chciałbyś sabotować kogoś poprzez zasianie tajnego wirusa mózgowego, nanotechniki lub zasadzić w kimś chip, to byłoby to miejsce do tego, ponieważ być może lekarz mógłby wyjąć chip, ale jednostki z pewnością nigdy nie mogłyby tego zrobić bez przedziurawienia tej bardzo cienkiej kości (która tak naprawdę nie jest nawet kością, jest to około pół nerwu) i każdy próbujący dokonać ekstrakcji stamtąd prawdopodobnie skończyłby zabijając się.

Jakiekolwiek chemikalia, wirusy, nanotechnika czy cokolwiek innego, co chcieliby tam umieścić, będzie miało natychmiastowy dostęp do mózgu i możesz zapomnieć o wydostaniu tego na zewnątrz, jak już jest w środku, to jest w środku.

Byłoby to dosłownie tuż przy mózgu, kiedy się go umieści, i weszłoby prosto w niego.

Ludzie skarżą się na to, że testy są potwornie bolesne, a ból utrzymuje się przez wiele dni. Z jakiego powodu testy musiałyby dotykać najbardziej dostępnej dla mózgu części ludzkiego ciała?

Czy te, które robią testy, są w ogóle testami?

Testy DNA są przeprowadzane za pomocą zwykłego wymazu z ust i niedorzeczne jest myślenie, że jakikolwiek test na wirusa - kiedy rzekomo można go rozprzestrzeniać przez kaszel - nie byłby taki sam.

Coś jest pokręcone z tymi testami. One MUSZĄ być fałszywe, (a przynajmniej te, które dosłownie wymazują obszar mózgu). Nic dziwnego, dlaczego bolą przez kilka dni i GEE, coraz węchowe nerwy przybity przez cokolwiek jest na tym wacikiem jest prawdopodobnie co powoduje ludzi do trwale stracić zmysł węchu.

COMMON SENSE: Założę się, że nie wiedziałeś, jak paskudny jest ten test. Unikaj tego testu za wszelką cenę.

OK, spojrzałem na ten artykuł kilka dni temu, i odrzuciłem go wtedy... Nie mogłem pojąć możliwości, że te potwory używały swoich barbarzyńskich metod "testu PCR" jako środka do niszczenia naszych mózgów..... Etyka na bok, nie mogłem zobaczyć nawet tych obrzydliwych stworzeń zniżających się do tak strasznego dna....

Ale znowu mamy tu do czynienia z potworami pozbawionymi ludzkiego sumienia, prawda?"

Oto kolejny cytat z tej samej strony internetowej (ale ten nie pochodzi od Jima Stone'a):

"... przeprowadzili "testy" poprzez włożenie cholernie długiego (15cm) wacika do KAŻDEGO nozdrza, aż dotarł on do tylnej części nosa.

Następnie testerzy przystąpili do przekręcania wymazów przez około 10-15 sekund w każdym nozdrzu.... Następnie usuwali wymazy i wkładali je do probówek, które miały być wysłane do laboratoriów w celu "analizy" ....

Szczerze mówiąc musiałem się zatrzymać i pomyśleć przez chwilę... DLACZEGO, do cholery, musieliby wkładać tak długi wacik aż do tylnej części dróg nosowych?

A potem przekręcanie wacików na tym podniebieniu w tylnej części przejścia nosowego w stosunku do tkanki miękkiej wydaje mi się również bardzo barbarzyńskie!

Czy sam ten ruch spowodowałby uszkodzenie podniebienia i prawdopodobnie stworzyłby o wiele gorszy scenariusz niż to, co zrobiłby ten "wirus"?

I wszyscy ludzie, z którymi rozmawiałem, opowiedzieli mi tę samą historię, że mieli "bóle głowy", a w niektórych przypadkach uczucie mdłości i silny ból zatok, który następował....

Ponieważ zawsze byłem cierpiący na zatokowe bóle głowy i miałem taki ból w tylnej części moich własnych jam nosowych przez lata, wiem, przez co przechodzą......

I to wszystko tylko po to, aby uzyskać "próbkę" RNA tego rzekomego wirusa, aby sprawdzić, czy ktoś jest pozytywny?

Ponownie wydaje się to dość barbarzyńskie, a dla mnie istniałyby o wiele prostsze sposoby pozyskiwania próbek tkanek, zamiast ewentualnego uszkadzania tylnej części naszych jam nosowych!"

Jest coś wysoce podejrzanego w tych testach COVID. Musimy przynajmniej pamiętać, że partie testów COVID okazały się skażone, czasami samym koronawirusem (np. w USA i Wielkiej Brytanii) - chociaż osoby sprawdzające fakty twierdzą, że "wirus" nie mógł się rozprzestrzeniać ani zarażać ludzi, a jedynie sprawiać, że wyniki testów są nieskuteczne. Przeczytaj tutaj. I tutaj.

Populacja z mikroczipem

Biorąc pod uwagę cel NWO (Nowego Porządku Świata), jakim jest całkowicie mikroczipowana populacja, nie wykluczyłbym, że konspiratorzy NWO przeprowadzą tak przerażającą i tajną metodę wszczepiania ludziom implantów bez ich wiedzy pod pozorem pomagania im.

Zapytałem znanego emerytowanego lekarza o to, co Makia mówi na temat potrzeby długich wacików wnikających tak daleko w ciało, i lekarz ten odpowiedział:

Nie ma żadnego uzasadnionego powodu, aby wymazywać nosogardło tak głęboko, że powoduje to ból i obrażenia skrajnej tylnej części nosa i jego dachu. Jakiekolwiek mikroorganizmy tam się znajdują, są rozprowadzane po całym nosie i gardle.

Podobno łatwo je przekazać przez kichnięcie, stąd "potrzeba" masek... Nie musisz ich szukać. Możesz nawet wydmuchać nos w chusteczkę i to będzie wystarczająca próbka do hodowli.

Jest coś bardzo podejrzanego w tych testach COVID.

Przemyślenia końcowe

Celem tego konkretnego postu jest podniesienie świadomości i zadanie pytań.

Ten artykuł nie ma odpowiedzi na pytanie, co naprawdę jest w tych testach COVID i czy są one zaprojektowane z ukrytym motywem.

Miejmy nadzieję, że te początkowe pytania pobudzą dalsze dochodzenie od ludzi, lub przynajmniej zachęcą ludzi do bycia wysoce sceptycznymi wobec chętnego podejmowania tych testów bez zastanowienia.

Musi być już jasne, że nic w operacji Coronavirus nie jest łagodne, nawet testy. Każdy aspekt tej agendy musi zostać dokładnie przeanalizowany.

Poddanie się samemu testowi jest milczącą zgodą na to, że test działa i jest konieczny dla zdrowia i bezpieczeństwa publicznego - oba te stwierdzenia są ewidentnie fałszywe.