Czy za "krucjatą" przeciwko zmianom klimatycznym kryje się $150 bilionów?


world economic forum e1634545991666

Na wypadek, gdyby ktoś nadal był zdezorientowany, żadna z tych instytucji, ani żaden z kierujących nimi erudytów, nie przejmuje się ani trochę klimatem, ani zagrożeniami związanymi ze zmianami klimatu, ani losem przyszłych pokoleń Amerykanów (a już na pewno nie podnoszącym się poziomem wody, który zmiata ich masywne nadbrzeżne rezydencje): gdyby tak było, całkowite zadłużenie USA i niedofinansowane zobowiązania nie wynosiłyby zaledwie $160 bilionów.

Dlaczego prawie każdy temat obraca się wokół zmian klimatycznych?

Żyjemy teraz w świecie, gdzie bizarro nagłówki, takie jak te poniżej, stały się codziennym, jeśli nie godzinnym zdarzeniem:

  • *SKARB PAŃSTWA ZBADA WPŁYW KLIMATU NA GOSPODARSTWA DOMOWE I SPOŁECZNOŚCI
  • *SKARB PAŃSTWA ROZPOCZYNA DZIAŁANIA W ZAKRESIE RYZYKA FINANSOWEGO ZWIĄZANEGO Z KLIMATEM
  • *BRAINARD: ANALIZA KLIMATYCZNO-SCENARIUSZOWA POMOŻE ZIDENTYFIKOWAĆ RYZYKO
  • *BRAINARD: ZMIANY KLIMATYCZNE MOGĄ MIEĆ GŁĘBOKIE SKUTKI EKONOMICZNE
  • *MESTER: FED PRZYGLĄDA SIĘ ZMIANOM KLIMATYCZNYM Z PUNKTU WIDZENIA RYZYKA DLA BANKÓW
  • *EFR OBIERA WŁAŚCIWY KURS W ZAKRESIE MONITOROWANIA ZMIAN KLIMATYCZNYCH
  • *FED POWINIEN ROZWAŻYĆ RYZYKO ZMIAN KLIMATYCZNYCH DLA SYSTEMU FINANSOWEGO

 

Więc co się dzieje i dlaczego praktycznie każdy temat w dzisiejszych czasach ma związek ze zmianami klimatycznymi, "net zero", zieloną energią i ESG?

Powodem - jak można słusznie podejrzewać - są pieniądze. Około $150 bilionów.

Wcześniej dzisiaj Bank of America opublikował jeden ze swoich ogromnych tomów "Badań Tematycznych", tym razem obejmujący świat "Transwarming" i służący jako masywny elementarz dzisiejszej rzeczywistości Net Zero. Raport jest właściwie lekturą obowiązkową, interesującą, pełną danych i wykresów, takich jak te...

1 4

... i poręczne arkusze informacyjne...

2 2

...Żadna z nich nie wspomina oczywiście o roli Chin w kryzysie "globalnej zmiany klimatu" (w końcu nie możemy obrazić Pekinu i stracić największego źródła dochodów, prawda?) i pojawia się w bardzo niepewnym momencie dla zielonej sprawy, właśnie wtedy, gdy gwałtownie rosnące ceny energii na całym świecie w wyniku eskalacji globalnego kryzysu energetycznego, grożą zmiażdżeniem jakiegokolwiek oddolnego wsparcia dla walki z "globalnym ociepleniem". Jak pisze autor raportu, Haim Israel:

Jest to dekada działań na rzecz klimatu, a COP26 będzie punktem zwrotnym w wyścigu do osiągnięcia zerowej emisji netto - równowagi między redukcją a usuwaniem emisji dwutlenku węgla z atmosfery. Aby to osiągnąć, konieczne będzie przejście na czyste technologie we wszystkich sektorach w bezprecedensowym tempie, przy sterowaniu rządów i gotowości społeczeństwa. To ostatnia dekada na podjęcie działań. Do 2025 r. 1,8 miliarda ludzi będzie prawdopodobnie cierpiało na całkowity niedobór wody, 100 milionów będzie zagrożonych ubóstwem, a 800 milionów będzie zagrożonych podnoszeniem się poziomu mórz. Migracja klimatyczna może osiągnąć 143 mln osób z rynków wschodzących, napędzana przez ekstremalne warunki pogodowe.

Nic z tego nie jest nowe, oczywiście - i chociaż dobrze jest mieć scentralizowane kompendium danych, 5 minut wyszukiwania w google może dostarczyć wszystkich odpowiedzi, które są "akceptowane" dogmaty przez zielone lobby.

Ale o ile nie obchodzą nas wykresy, arkusze kalkulacyjne czy propaganda, to interesowało nas to, ile ta zielona utopia będzie kosztować, bo skoro narracja "netto zero", "ESG", "zielony" jest tak mocno forsowana 24/7, to wiadomo, że będzie kosztować dużo.

Okazuje się, że tak. Dużo, dużo.

Ile to będzie kosztować?

Odpowiadając retorycznie na kluczowe pytanie: "ile to będzie kosztować?", BofA przechodzi do sedna sprawy i pisze $150 bilionów w ciągu 30 lat - około $5 bilionów rocznych inwestycji - co stanowi dwukrotność obecnego światowego PKB!

W tym momencie raport staje się dobry, bo skoro ma być traktowany poważnie, musi być też choć powierzchownie obiektywny. I tutaj, w szczegółach kryjących się za liczbami, dowiadujemy się wreszcie, dlaczego lobby net zero jest tak bardzo zainteresowane forsowaniem tej zielonej utopii - prosta odpowiedź: ponieważ zapewnia to niekończący się strumień "inwestycji" finansowanych przez podatników i zadłużenie, które z kolei wymagają równie stałego stopnia monetyzacji długu przez banki centralne.

Rozważmy to: pandemia covid doprowadziła do tej pory do około $30 bilionów bodźców fiskalnych i monetarnych w całym rozwiniętym świecie. A jednak, nie minęły nawet dwa lata, a efekt tych $30 bilionów już się wyczerpał, i mimo, że Biden's admin trzyma Kryzys Covid na dystans, grożąc zablokowaniem społeczeństwa w każdej chwili, z pomocą współwinnej prasy, ludność dała jasno do zrozumienia, że nie będzie już dłużej podporządkowywać się temu, co jest ewidentną tyranią mniejszości.

A zatem establishment potrzebuje nowego, stałego źródła (i sposobu wykorzystania) finansowania, swoistego kryzysu, ale opakowanego w cnotliwą, szlachetną fasadę. Tu właśnie pojawia się krucjata przeciwko zmianom klimatycznym.

Wiele cyfrowego atramentu zostało wylane na filozofię i debatę stojącą za zielonym ruchem, i nie będziemy was zanudzać szczegółami, ale zamiast tego skupimy się na bardzo wyraźnych i bardzo namacalnych konsekwencjach finansowych świata, w którym establishment zgadza się, czy to z demokratycznym poparciem, czy nie, aby przeznaczyć $5 bilionów w nowym kapitale na jakąś mglistą sprawę "walki z globalnym ociepleniem". Oto najważniejsze informacje z Bank of America:

  • Czy będzie to miało wpływ na inflację? Tak, spodziewaj się szoku 1-3% pa. To jest na następne 30 lat... ponad i na dodatek do już istniejącej inflacji!
  • Jakie są wąskie gardła? Geopolityka, wojny klimatyczne i EM.
  • Czy mamy odpowiednie zasoby? Nikiel i lit to tylko dwa z nich, których deficyt może pojawić się już w 2024 roku.
  • Czy zielona technologia jest naprawdę zielona? Nie do końca (patrz niżej).

Zgłębiając absolutnie oszałamiające koszty, szacowane na $150 bilionów w ciągu 30 lat, zwiększenie źródeł finansowania do $5 bilionów rocznie jest równoważne całej amerykańskiej bazie podatkowej, lub 3x COVID-19 bodźca w tej dekadzie. Oto szczegóły:

Przejście na gospodarkę o zerowej emisji gazów cieplarnianych netto do 2050 r. będzie bardzo kosztownym przedsięwzięciem, szacowanym przez IEA na $150tn całkowitych nakładów inwestycyjnych w okresie 30 lat. Przy $5tn rocznie, MAE przewiduje, że będzie to kosztować tyle, ile cała amerykańska baza podatkowa rocznie przez 30 lat.

Nie dość wysoko dla Ciebie? To trzymaj się, bo...

BNEF szacuje, że całkowite inwestycje potrzebne na dostawy energii i infrastrukturę mogą wynieść nawet $173tn do 2050 r., czyli do $5,8tn rocznie, co stanowi prawie trzykrotność kwoty inwestowanej obecnie w skali rocznej.

Następnie następuje obowiązkowa prezentacja BofA, która przypomina stalinowską kołchozową pogadankę z lat 50:

...Ale można to zrobić, dzięki połączeniu sił technologii, gospodarki, rynków i ESG. Gwałtowna redukcja kosztów technologii wiatrowych, słonecznych i akumulatorów sprawiła, że odnawialne źródła energii stały się najtańszą formą energii w obszarach wytwarzających >90% globalnej energii elektrycznej. Apetyt rynku również się do tego przyczynia. Wartość oznakowanych obligacji i pożyczek skoczyła w tym roku do poziomu > $3tn, przy czym $3 na każde $10 przepływów w światowych akcjach przeznaczane jest na ESG, które będą wspierać inwestycje przyjazne dla klimatu, a także finansować nowe, niezbędne do dalszej dekarbonizacji naszej planety, takie jak zielone górnictwo, zielony wodór czy wychwytywanie dwutlenku węgla.

Najlepsze zostawiamy na koniec, ponieważ w ostatecznym rozrachunku zawsze chodziło o większy dług i większą monetyzację, proces, o którym nawet pucybut wie, że czyni bogatych bogatszymi, a biednych biedniejszymi. Tylko tym razem najbogatsi planują ograbić to, co jeszcze zostało z klasy średniej pod przykrywką szlachetnej krucjaty w celu pokonania globalnego ocieplenia... krucjaty, która będzie wymagała ponad $500 miliardów rocznej monetyzacji długu przez banki centralne każdego roku, co doprowadzi do hiperinflacji albo aktywów ryzykownych, albo całej gospodarki, albo obu.

Jeśli więc brzmi to tak, jakby "krucjata przeciwko zmianom klimatycznym" była jednym wielkim przekrętem, mającym na celu wzbogacenie garstki kleptokratów tu i teraz, podczas gdy mgliste korzyści - oraz aż nazbyt pewne zadłużenie i hiperinflacja - z tej rewolucyjnej przebudowy globalnej gospodarki dziedziczone są przez przyszłe pokolenia, to dlatego, że tak właśnie jest.

Oto zaskakujące przyznanie się BofA do powyższego, jak wynika z raportu Q&A na temat Konferencji w sprawie Zmian Klimatu (COP 26):

P: Jaki jest ekonomiczny wpływ zerowego bilansu netto?

O: Wpływ na inflację podwyższonego finansowania na poziomie zerowym netto nie będzie bez znaczenia, ale wydaje się możliwy do opanowania na poziomie od 1% do 3% rocznie w zależności od stóp monetyzacji banku centralnego, zwłaszcza jeśli wydatki rządowe będą ukierunkowane i przyczynią się do przyspieszenia tempa wzrostu globalnego PKB. IEA ma również produktywną prognozę dla swojego scenariusza zerowego netto, w którym zmiana rocznego tempa wzrostu PKB przyspiesza o około 0,3% do 0,5% w sposób trwały w ciągu najbliższych 10 lat w wyniku przejścia na gospodarkę ekologiczną.

Czyli jeszcze więcej QE przez następne 30 lat, sprawdzam. A co z inflacją? Och, tego też będzie mnóstwo. Jak przyznaje BofA, "zakupy zielonych obligacji mogą spowodować szok inflacyjny rzędu 1% do 3% rocznie".

Mit "Net Zero"

Aby odpowiedzieć na to pytanie, rozważymy trzy odrębne przypadki. W pierwszym przypadku Fed, EBC i inne banki centralne subsydiowałyby wszystkie wydatki na infrastrukturę niezbędne do dekarbonizacji (w tłumaczeniu: drukowałyby pieniądze). W drugim scenariuszu zakładamy, że będą one absorbować tylko połowę nowych emisji obligacji. A w trzecim przypadku zakładamy, że banki centralne przyjmą do swoich bilansów tylko jedną piątą wszystkich wydatków na dekarbonizację. Jaki jest nasz kluczowy wniosek? Jeśli banki centralne będą musiały pokryć tylko 20% lub mniej, to wpływ dekarbonizacji na inflację będzie dość łagodny (rysunek 108).

A żeby czytelnicy wiedzieli, co dla BofA wygląda na "możliwe do opanowania", oto ona: jest to inflacja na dodatek do tego, co już jest w gospodarce. Oczywiście, jeśli banki centralne będą musiały "podłożyć" 50%, 80%, lub więcej, cóż... będzie znacznie gorzej.

3 2

I tu dochodzimy do puenty: jak przyznaje BofA, chodzi o zielone światło dla największego epizodu QE w historii!

Widzimy właśnie szczyt <1% dodatkowej inflacji rocznie w horyzoncie trzech dekad. W bardziej agresywnych scenariuszach, w których banki centralne decydują się na przejęcie połowy lub całości kosztów dekarbonizacji poprzez luzowanie ilościowe, ryzyko szoku inflacyjnego rośnie. Mimo to uważamy, że nasz trzeci przypadek jest najbardziej prawdopodobny, ponieważ politycznie trudno byłoby uzasadnić znacznie bardziej ekspansywny impuls monetarny. Co prawda bankierzy centralni wyrazili chęć pomocy w ekologizacji gospodarki, ale zakupy obligacji korporacyjnych były historycznie ograniczone do polityki antykryzysowej poprzez luzowanie ilościowe i pozostają znacznie poniżej zakupów długu państwowego. W związku z tym wszelkie zakupy ekologicznych obligacji korporacyjnych byłyby prawdopodobnie ograniczone zarówno rozmiarem przyszłych programów zakupów, jak i ich udziałem w całym rynku obligacji korporacyjnych, przy czym alokacja byłaby nieco wyższa w ramach bardziej progresywnych polityk zakupów, które podkreślają kwestie środowiskowe.

I proszę bardzo: tak jak covid był jedną wielką zasłoną dymną, która "pozwoliła" bankom centralnym i skarbowi państwa połączyć się i doprowadzić nas do Helicopter Money i MMT, tworząc w tym procesie około $30 bilionów płynności, tak mit "Zera netto" jest tym, co utrwali to niekończące się drukowanie przez następne 30 lat, czyli okres, w którym jedyne korzyści odniosą ci, którzy korzystają z QE i drukowania pieniędzy. Będą to najbogatsi. Jeśli chodzi o wszystkich innych, cóż, wasze prawnuki lub ich wnuki mogą (lub nie) żyć w czystszym świecie. Naprawdę nie wiemy, ale jeśli nie zaczniemy drukować pieniędzy teraz, będzie za późno.

Jeśli brzmi to straszniej i bardziej manipulacyjnie niż jakakolwiek religia w historii ludzkości, to dlatego, że tak jest.