Nie, szczepionka COVID-19 nie jest konieczna, aby życie wróciło do normy. Wstrzykiwanie zdrowym ludziom szczepionki, która nie jest potrzebna i może wyrządzić pewne szkody. To nie jest część tradycyjnego podręcznika etyki.

Mentalność szczepionki jako jedynego rozwiązania

Jeśli słyszałeś to raz, słyszałeś to milion razy: życie po prostu nie może wrócić do normy, dopóki szczepionka nie będzie gotowa do zatrzymania COVID-19. Dzięki strachowi, agresywnie kultywowanej panice i ślepemu zaufaniu do tego, co nieszczerze wmawia się nam jako "naukę", pogląd ten nabrał takiego rozpędu, że podważanie go wydaje się nie do pomyślenia - być może jest to nawet karalne wykroczenie.

Z jednej strony słyszymy, że amerykańska pomysłowość i swobody (co oczywiście należy docenić) pozwoliły nam już być o krok od wyprodukowania tej szczepionki w rekordowym czasie. Z drugiej strony, kilka głosów skupiło się na pytaniach dotyczących szczepionki, która w pewnym momencie swojego rozwoju może wykorzystywać linie komórkowe pochodzące z abortowanych płodów.

To zastrzeżenie jest ważne, podobnie jak nasza odpowiedzialność za bycie czujnym w kwestii domagania się nieskażonych alternatyw (chociaż takie szczepionki mogą, w pewnych okolicznościach, być legalnie stosowane, ponieważ współpraca materialna jest wystarczająco odległa). Jest jednak szerszy problem, który wymaga znacznie więcej uwagi niż otrzymał.

Mówię o całym założeniu, że szczepionka jest konieczna, aby ludzie mogli wznowić swoje życie - co z punktu widzenia zdrowia publicznego jest absurdem. Mówi się nawet, że może ona stać się obowiązkowa - że wznowienie podstawowych czynności, takich jak praca, szkoła, podróżowanie, handel itp. będzie uzależnione od otrzymania szczepionki. Byłby to skrajny, jawnie totalitarny manewr, a nie szczere, dobrze uzasadnione działanie na rzecz zdrowia publicznego.

Istotne względy

Kilka trafnych spostrzeżeń powinno wystarczyć do postawienia poważnych pytań na temat mentalności szczepionki jako jedynego rozwiązania, w której się dziś pogrążamy.

Mizantropijna kontrola populacji

Ogólny wskaźnik przeżycia dla osób narażonych na koronawirusa jest prawdopodobnie gdzieś na północ od 99,6 procent. Śmiertelność COVID-19 w wielu miejscach w dużej mierze się skończyła (jak to wirusy mają w zwyczaju). I nigdy nie udało się opracować szczepionki dla żadnego wirusa z rodziny koronawirusów.

Czy to powinno nas skłonić do wniosku, że normalność nie powinna powrócić, "dopóki nie będziemy mieli szczepionki, którą rozprowadzimy w zasadzie na całym świecie", jak nalega Bill Gates?


Oczywiście popieram właściwe, medyczne stosowanie szczepionek. A kto by nie popierał? Ale oświadczenie Gatesa jest niedorzeczne samo w sobie - i nieuchronnie nasuwa pytanie, co mogło je motywować. Jego mizantropijna mania kontroli populacji nie jest tajemnicą, podobnie jak podejrzenia, że chętnie wykorzystuje szczepionki - wśród innych technologii - do osiągnięcia tego celu.

Jego żona, Melinda Gates (nominalnie katoliczka), zabrała głos na łamach Foreign Affairs, aby martwić się o wpływ, jaki COVID-19 będzie miał na łańcuchy dostaw środków antykoncepcyjnych. To wszystko dzieje się w czasie, gdy masy cierpią na paraliżujące, surrealistyczne lockdown i masowe bezrobocie, które sprawiają, że trudno odrzucić mroczne podejrzenia o nie do końca ukryte agendy. Przeczytaj tutaj.

CDC Zaktualizowane liczby zgonów COVID-19

Rzeczywista liczba osób, które zmarły w wyniku COVID-19 była trudna do ustalenia, częściowo dlatego, że władze i media celowo myliły możliwe przypadki COVID-19 ze zgonami wynikającymi z chorób podstawowych. Po miesiącach bezustannie strasznych relacji w mediach, CDC właśnie poinformowało, że właściwie tylko 6 procent zgonów przypisywanych COVID-19 - mniej niż 10 000 osób - nie zbiegło się z podstawowymi, śmiertelnymi warunkami.


Blisko połowa zgonów spowodowanych przez COVID-19 w Stanach Zjednoczonych miała miejsce w domach opieki - jest to oskarżenie władz, które beztrosko wystawiły tę wrażliwą grupę na działanie znanych nosicieli. Jak bezpieczna i skuteczna będzie nadchodząca szczepionka dla starszej, upośledzonej populacji, którą COVID-19 głównie zabija? I dla mas, na które wywiera się presję, by poddały się zastrzykowi?

Może on w rzeczywistości wywołać szkodliwą reakcję, jeśli nie natychmiast (o czym świadczą niepożądane zdarzenia z trwających badań), to później, po ewentualnej ekspozycji na patogen.

To, że producenci nie ponoszą odpowiedzialności prawnej za to, co się stanie w tych "nadzwyczajnych" okolicznościach, nie wzbudza zaufania. A wysiłki mające na celu zbadanie, jak najlepiej nakłonić ludzi do szczepień - Yale testuje, jaki rodzaj sprzedaży (np. poczucie winy i inne formy manipulacji emocjonalnej) byłby najbardziej przekonujący - również nie wzbudza zaufania.


Wstrzykiwanie zdrowym ludziom szczepionki, która nie jest potrzebna i może wyrządzić pewne szkody, nie jest częścią tradycyjnego podręcznika etyki. A myślenie, że jest to pilna konieczność, od której wszystko inne musi się kręcić, jest po prostu nieprawdziwe. To jest żądanie "bezpieczeństwa" w amoku.

A czy wspomniałem, że szczepionka po raz pierwszy w historii będzie wykorzystywać techniki inżynierii genetycznej? Metodologia mRNA stosowana przez co najmniej jednego wiodącego kandydata na szczepionkę nigdy wcześniej nie była testowana, a tym bardziej nie została potwierdzona klinicznie. Przekroczenie tego mostu może mieć głębokie skutki uboczne, o których nawet nie pomyśleliśmy - i z pewnością wydaje się sprzeczne z rzekomym etosem "bezpieczeństwo przede wszystkim", który do tej pory dominował w procesie podejmowania decyzji.


Zakaz stosowania bezpiecznych i skutecznych metod leczenia

Upieranie się przy tym podejściu jest tym bardziej irytujące, że pojawiły się bezpieczne i skuteczne metody leczenia, które są również bardzo tanie, a następnie są oczerniane i wstrzymywane w stosunku do tych, którzy mogliby z nich skorzystać. Wykazano, że hydroksychlorochina (zwłaszcza jako wczesne leczenie ambulatoryjne w połączeniu z cynkiem i/lub antybiotykami) jest dość przydatna w rzeczywistej praktyce (porównując wyniki krajów, które ją stosowały - i kiedy to robiły - z tymi, które jej nie stosowały). Ale jest to w jakiś sposób zdecydowanie niepożądana wiadomość.

Zakazanie jej używania nie ma sensu, zwłaszcza, że wszystkie drastyczne narzucone społeczeństwu przepisy miały rzekomo na celu "ratowanie życia".

Wielokrotnie powtarzano nam, że "wszyscy siedzimy w tym razem", więc trudno nam dostrzec, że zarówno dobrostan jednostki, jak i dobro ogółu są od miesięcy na celowniku, a końca nie widać. Przypuszczamy, że szczepionka naprawdę jest przepustką do wyjścia z tego wytworzonego bałaganu.

Pytanie Cui Bono

Nie zadaliśmy oczywistego pytania cui bono (kto korzysta na tych bezprecedensowych, nieracjonalnych, nieludzkich restrykcjach?), na które odpowiedź jest dość oczywista: ci, którzy mają określone interesy finansowe, polityczne i ideologiczne.

Zostaliśmy zmanipulowani, uwarunkowani - i żałośnie posłuszni. I to, a nie brak szczepionki, jest naglącym problemem.

 


Jaka jest Twoja reakcja?

confused confused
2
confused
fail fail
1
fail
love love
3
love
lol lol
3
lol
omg omg
2
omg
win win
1
win