Czy Brazylia będzie miała krajową stację Lockdown?


Brazylia kontra koronawirus. Walka z śmiertelnym wirusem. Bitwa Brazylii z COVID-19.

Nie będziemy mieć krajowego lockdown w Brazylii

Tak było. Tym prostym zdaniem prezydent Brazylii Jair Bolsonaro rozwiał nadzieje wszystkich, którzy myśleli, że może on dokonać zwrotu. Nienawistne media, ośrodki analityczne, politycznie nastawieni gubernatorzy stanów, rzesze miłośników lockdown, wszyscy oni.

Wtedy już wiedziałem. Brazylia nie miała teraz, ani nigdy nie będzie miała narodowego lockdown.

Bo jeśli nie teraz, to kiedy?

Pozwólcie, że cofnę się o kilka miesięcy. Mniej więcej od sierpnia 2020 roku Brazylijczycy prowadzili niemal całkowicie wolne życie. Jasne, istniały pewne symboliczne zasady, w zależności od tego, gdzie się znajdowałeś w tym ogromnym kraju, ale prawie w ogóle ich nie przestrzegano. Pierwsza fala nadeszła i odeszła. W rzeczywistości, gdyby nie histeryczne doniesienia mediów, przeszłaby niezauważona, pochłonięta przez czarną dziurę ciągłych tragedii i stresu w brazylijskim systemie medycznym.

W połowie sierpnia, wzmocniona wysokim poziomem odporności i początkiem południowoamerykańskiego lata, Brazylia powróciła do swojej normalnej świetności. Kluby nocne, samba, podróże, spotkania towarzyskie z wielkimi klanami dalszej rodziny, konferencje biznesowe, uściski, pocałunki, tańce, wszystko. Była nawet spora ilość turystów z innych krajów, gdzie ludzie desperacko pragnęli ucieczki od brutalnej banalności ich lockdown życia. Nigdy nie widziałem tylu Argentyńczyków i Chilijczyków w Brazylii, a także Portugalczyków, a nawet Amerykanów uciekających z kolonii więziennych takich jak Kalifornia. Media, w dużej mierze, zrezygnowały z Covida. Skierowały swoją uwagę na najnowsze brazylijskie telenowele polityczne (czy senator, której adoptowany syn, jeden z 16, otruł jej męża, spotka się z reperkusjami? Czy pomocnik senatora, który wziął milion dolarów łapówki, a następnie uciekł do Europy, zostanie poddany ekstradycji?) oraz bitwą o to, czy szczepionka Sinovac zostanie użyta.

Następnie, krótko po świętach Bożego Narodzenia, wraz z nadejściem zimy, nadeszła druga fala. Oglądałem relacje z upadających szpitali w stolicy Amazonii. Brakowało tlenu. Braki leków. Te historie zaczęły powielać się w innych stanach. Jeśli wentylator nie był jeszcze do dupy, to wyglądało na to, że stanie się nim bardzo szybko.

"Znowu to samo" - pomyślałam sobie, lekko bladnąc, muszę przyznać. Trochę zazdrościłem mojej ojczyźnie, Kanadzie, gdzie sytuacja wydawała się szybko poprawiać i mówiło się o zniesieniu wszystkich ograniczeń do kwietnia i powrocie do normalnego życia.

Tymczasem liczba ofiar śmiertelnych w brazylijskich miastach zaczęła rosnąć. Kiedy mój stan został w końcu dotknięty, widziałem zmartwienie na normalnie uśmiechniętych, nie zamaskowanych twarzach ludzi. Co, jeśli tak długo nie mieliśmy racji, żyjąc swobodnie? Czy sami to na siebie sprowadziliśmy? A co z nowym wariantem? Co się teraz stanie, na Boga?

Następnie, w drodze na kąpiel w oceanie w gorący dzień, zostałem uderzony, jak błyskawica, przez cytat z Ernesta Hemingwaya, który prawie na pewno nie byłby zwolennikiem lockdown.

Tchórzostwo jest prawie zawsze po prostu brakiem zdolności do zawieszenia funkcjonowania wyobraźni.

Nagle poczułem ulgę. Czyż nie jest to idealny cytat na nasze czasy? Wydaje się, że to właśnie jest sedno różnicy między sceptykami a zwolennikami lockdown. Rozumiemy, że tak źle, jak się dzieje, nigdy nie będzie tak źle, jak oni mogą sobie wyobrazić. Bez względu na to, jak dobrze jest, oni mogą sobie tylko wyobrazić, że będzie coraz gorzej. I, jak wszyscy sceptycy lockdown wiedzą, te skoki Covida, jak złe sezony grypowe, nie trwają wiecznie, jak ludzie zdają się sobie wyobrażać. Przychodzą, szaleją przez jakiś czas, a potem spadają z taką samą szybkością. Mogą być ostre, mogą być okrutne, mogą stwarzać problemy dla szpitali, ale znikną. Chrońcie szpitale najlepiej jak potraficie, dajcie schronienie staruszkom (lub zaszczepcie ich) i pozwólcie wszystkim żyć swoim życiem. W ten sposób radzono sobie z epidemiami chorób zakaźnych przez tysiące lat, a ludzkość przecież wciąż tu jest.

Więc po co się martwić?

Dla niektórych to jednak nie wystarczyło. W tym momencie brazylijskie media, które są zmuszone do kopiowania lewicowych mediów międzynarodowych, dostrzegły swoją szansę, aby spróbować usunąć swojego wroga Jaira Bolsonaro raz na zawsze, tak jak Trumpa, aby można było znaleźć odpowiednio "obudzonego" następcę, który poprowadzi kraj w 2022 roku. Machina szumu ruszyła z kopyta. Każdego dnia reporterzy, którzy znali się na rzeczy, krzyczeli wprost do telewizora, że Brazylia potrzebuje pełnego lockdown. Wszyscy aspirujący politycznie gubernatorzy stanów krzyczeli o to samo, potępiając "ludobójczy" reżim za pozostawienie swoich ludzi na śmierć. #bolsonarogenocidia była trendy na Twitterze przez wiele dni. Nieważne, że nadmiar zgonów na milion w Brazylii jest niższy niż w większości krajów europejskich, a przez większą część roku liczba zgonów w Covid oscylowała wokół tego samego poziomu, co w Szwajcarii w przeliczeniu na jednego mieszkańca.

Tak więc, w obliczu tych wszystkich nacisków, znów z uczuciem grzęzawiska w żołądku włączyłem telewizor, aby obejrzeć zaplanowane przemówienie prezydenckie po tygodniach nacisków ze strony naukowców, mediów, polityków opozycji i lewicowych Brazylijczyków. Czy to aby na pewno był ten moment? Moje pierwsze lockdown, długo zapowiadane, w końcu nadeszło...

Człowieku, chciałbym, żeby wszyscy sceptycy lockdown mówili po portugalsku, żeby mogli usłyszeć, co Bolsonaro myśli o tych, którzy oczekują od niego, że wejdzie na pokład, zagra w piłkę i ogłosi lockdown.

Nie będziemy mieli krajowego lockdown. Nie, to polityka "zamknąć wszystko" musi się skończyć. Niektórzy gubernatorzy wydają się chcieć, aby moja armia wyszła im naprzeciw i pomogła w stosowaniu środków ograniczających. Moja armia nigdy nie wyjdzie na ulice, aby zatrzymać Brazylijczyków w ich domach. Nigdy.

Bolsonaro może być dupkiem, może być katastrofą ekologiczną, może być zbyt blisko przestępców i może trochę za bardzo lubić hydroksychlorochinę, ale trzeba przyznać... ten człowiek ma jaja.

Jeśli nowy wariant, szybko rosnąca liczba zgonów, przeciążone szpitale, zakazy podróżowania i międzynarodowe potępienie ze strony tłumu zwolenników lockdown nie miały doprowadzić do lockdown, to nic nigdy nie doprowadzi.

W Brazylii, lockdown nigdy nie będzie działać, oczywiście. A najśmieszniejsze jest to, że wszyscy o tym wiedzą. Media, gubernatorzy stanów, naukowcy... wszyscy. Ich żądania są ściśle polityczne. To jest kraj, w którym ogromna większość ludzi pracuje w szarej strefie i nie może zostać w domu, a jeszcze większa część będzie po prostu robić to, co im się podoba i wyzywać policję, która nie może i nie będzie tego egzekwować. Super bogaci, którzy rządzą krajem, nie byliby zadowoleni, gdyby powstrzymano ich przed odlotem do Meksyku, Dubaju, na Malediwy lub do Miami. W pewnym momencie burmistrzowie małych brazylijskich miasteczek postawili płoty na popularnych plażach, aby zniechęcić do mieszania się. Brazylijscy wczasowicze zerwali je i masowo rozłożyli się na piasku.

Gubernatorzy stanów również znają bezsens lockdown, nawet jeśli o niego zabiegają. Skąd to wiemy? Ponieważ nie narzucą lockdown w swoich stanach. Wiedzą, że takie środki byłyby niemożliwe do wyegzekwowania i niszczące... zarówno dla nich w wyborach, jak i dla lokalnej gospodarki, więc zamiast tego wymyślają najsłabsze możliwe ograniczenia, tylko tyle, aby powiedzieć, że coś robią, a następnie obwiniają rząd za to, dlaczego nie mogą zrobić więcej. Cała ta sprawa to farsowa gra.

Godzina policyjna między 1.00 a 6.00! Wszystkie sklepy zamknięte przez tydzień! Zakaz parkowania na plaży! Patrzcie, jak poważnie do tego podchodzimy! Och, gdyby tylko St. Jacinda tu była!

... Słyszałem nawet, jak gubernator 25-milionowego stanu bez dostępu do morza, położonego w samym centrum kraju, z dużą liczbą ludności żyjącej w slumsach, sugerował, że jego stan przyjmie strategię "Zero Covid". Tak, jasne. A ja zamierzam przyjąć strategię "poślubienia Kim Kardashian" (przepraszam obecną żonę).

Sąsiedzi Brazylii, którzy próbowali grać zgodnie z zasadami i używać ciężkich lockdown, zazwyczaj kończyli z koniecznością egzekwowania ich przy pomocy wojska. Wciąż kończyło się to jednymi z najgorszych zgonów na głowę mieszkańca na świecie i zniszczeniem ich gospodarek. Peru, Argentyna, Boliwia. Teraz, oczywiście, próbują zrobić to ponownie. Wygląda na to, że nigdy się nie nauczą. Ale tym razem muszą stawić czoła poważnym niepokojom społecznym. W międzyczasie, wszystkie wskaźniki przestępczości w Brazylii spadły do historycznie niskiego poziomu. W tych trudnych czasach ludzie chcą się po prostu dogadać, jak się wydaje, jeśli im się na to pozwala.

Po obejrzeniu środkowego palca Bolsonaro do lockdowners, odetchnąłem z ulgą, skończyłem piwo i poszedłem na plażę z moją brazylijską żoną, która nie jest Kim Kardashian, ale też nie jest słaba. Na białym piasku, zanurzając palce w lazurowej wodzie, cała ta pandemia wydawała się oddalona o wiele mil. Uśmiechy zdawały się powracać na twarze przechodniów. Być może ludzie zawsze bardziej bali się lockdown niż wirusa.

I zgadnijcie, co? Oto część, której nie usłyszycie w mediach. Kilka tygodni później, jeden stan po drugim, przypadki zaczęły spadać. Zgony następują teraz po sobie. Szpitale pustoszeją. Oto dzisiejsza mapa Brazylii, na której kolor zielony oznacza stały spadek liczby zachorowań i zgonów, a kolor żółty oznacza stabilizację. To bardzo dużo zielonego. Nie dzięki krajowemu lockdown, którego nigdy nie było. Tak, naprawdę chodzi tylko o zawieszenie wyobraźni. Papa Hemingway znów miał rację.

Wampiry przeniosły się teraz do beztroskiego relacjonowania Indii jako tragedii du jour, gdzie teraz histerycznie krzyczą o krajowym lockdown, który byłby jeszcze mniej skuteczny. Umieszczanie milionów ludzi w lockdown? A może umieścić miliardy ludzi w lockdown? Jak dobrze zadziałało to ostatnim razem? Jak już mówiłem, nikt nigdy się nie uczy. Może nie chcą...

A Kanada? Pomimo całego roku kastracji, biczowania i wytykania palcami przez naukowców, przywódców politycznych, media i ich fanatycznych egzekutorów Karen, przypadki i zgony gwałtownie rosną. Zamiast przeczekać ten wzrost, wprowadzane są ostrzejsze ograniczenia, aby jeszcze bardziej ukarać rzekomych łamiących zasady. Mój starszy ojciec, dla którego żeglarstwo jest wielką radością jego życia, ma teraz zakaz jazdy samochodem ze swojego domu na wsi do miasta, gdzie przechowuje swoją łódź, pod groźbą blokad dróg i grzywien. POKAŻ SWOJE DOKUMENTY! Wszystkie moje ulubione restauracje zniknęły z rynku. Place zabaw są zamknięte. Bezdomni dostają mandaty za przebywanie poza domem po godzinie policyjnej. Łyżwiarze dostają paralizatory. Kościoły są zamykane i odgradzane. Tchórzostwo.

Na plaży, w Brazylii, zacząłem rozmawiać ze starszym facetem, który był tam bez maski, pijąc ze swoją podobnie nie zamaskowaną żoną w plażowym barze. Zapytałem go, czy jest zaniepokojony sytuacją w największym kraju Ameryki Łacińskiej, jego gospodarką i demokracją.

"Jestem już stary" - powiedział. "Najgorszym okresem w moim życiu było przeżycie dyktatury wojskowej. Nie chcemy tam wracać. Nie obchodzi mnie, czy umrę od tej choroby. To lepsze niż powrót tam".