Czy prawie każdy w pełni zaszczepiony mieszkaniec domu opieki wykazał wynik pozytywny na obecność Covid-19?


Dom opieki w Kentucky informuje, że większość jego mieszkańców, którzy zostali zaszczepieni na koronawirusa Wuhan (Covid-19) i tak skończyła z "pozytywnym" wynikiem testu w ostatniej "epidemii".

Czy szczepionki to porażka?

Z 26 pozytywnie zaszczepionych mieszkańców, którzy zostali zaszczepieni za namową Anthony'ego Fauci i Donalda Trumpa, 20 z nich nadal w jakiś sposób "złapało" wirusa. Czterech w pełni zaszczepionych pracowników służby zdrowia, którzy pracują w ośrodku, również uzyskało wynik pozytywny po zastrzykach.

 

Wszystkie te osoby, zarówno mieszkańcy, jak i pracownicy, otrzymały obie dawki zastrzyku Pfizer-BioNTech co najmniej cztery tygodnie przed wybuchem epidemii. Rząd twierdzi, że potrzeba tylko dwóch tygodni, aby szczepionki "uaktywniły się" i zaczęły "działać", ale należy zauważyć.

W momencie wybuchu epidemii, 79 z 83 mieszkańców domu opieki było już poddanych iniekcji. Sposób, w jaki doszło do wybuchu epidemii jest anomalny, ponieważ ponad 90 procent mieszkańców otrzymało wcześniej obie dawki zastrzyku Pfizer-BioNTech.

Zjawisko to sugeruje, że te szczepionki nie działają tak, jak twierdzono i prawdopodobnie rozprzestrzeniają więcej wirusa, zamiast go eliminować. Rząd oczywiście nigdy się do tego nie przyzna, ale nie ma innego logicznego wytłumaczenia niż to, że szczepionki są porażką.

Według amerykańskiego Centrum Kontroli i Prewencji Chorób (CDC), szczepionki z koronawirusem Wuhan (Covid-19), które otrzymali ci starsi ludzie, powinny być już "aktywowane". Fakt, że zawiodły po ponad czterech tygodniach, kiedy były już w rękach ludzi, pokazuje, że cała sprawa jest farsą.

Zastrzyki z wirusem w Chinach rozprzestrzeniają więcej chorób, a nie leczą ich

Coraz więcej dowodów wskazuje na to, że prawdziwą pandemią są zastrzyki z chińskich wirusów. Cała najnowsza propaganda o "wariantach" wydaje się być kiepsko utkaną przykrywką dla trucizn mRNA, które niszczą ludzkie systemy odpornościowe, jednocześnie zarażając ich kolejnymi chorobami.

Naukowcy z Izraela odkryli, że ludzie, którym wstrzyknięto szczepionkę Pfizer-BioNTech przeciwko wirusowi Chin, są "nieproporcjonalnie" bardziej dotknięci tzw. wariantem południowoafrykańskim w porównaniu z ich nieszczepionymi odpowiednikami.

Według CDC, jeden z już zaszczepionych mieszkańców domu opieki w Kentucky, u którego stwierdzono pozytywny wynik testu na obecność chińskiego wirusa, zmarł. Być może osoba ta zaraziła się "wariantem", co spowodowało nagłą śmierć.

Jak dotąd, według CDC, odnotowano ponad 5800 tego typu "przełomowych" przypadków zakażenia koronawirusem Wuhan (Covid-19) u już zaszczepionych Amerykanów. Siedemdziesiąt cztery z tych przełomowych przypadków zakończyły się śmiercią.

Pennsylwański immunolog Hooman Noorchashm napisał w liście otwartym dotyczącym podobnego przełomowego wybuchu wśród w pełni zaszczepionych zakonnic na plebanii Sióstr św. Walberga, że masowe wstrzykiwanie osobom starszym i słabym jest po prostu złą polityką i nie powinno być kontynuowane.

"Jeśli masz pozytywny wynik któregoś z tych testów, zalecam opóźnienie drugiego strzału o co najmniej 6-8 miesięcy" - mówi o ramach czasowych, w jakich starsi ludzie, którzy zgadzają się na zastrzyk, powinni odczekać między pierwszym a drugim zastrzykiem.

Noorchashm twierdzi również, że osoby, które niedawno przeszły naturalną infekcję chińskim wirusem, są "prawie na pewno" już uodpornione, a zatem nie muszą się w ogóle szczepić. Ostrzega, że szczepienie mogłoby aktywować lub reaktywować wirusa lub jeden z jego wariantów, wywołując w ich organizmach "potencjalnie śmiertelną reakcję zapalną".

Tymczasem CDC obwinia nieszczepionych za rzekome rozprzestrzenianie koronawirusa Wuhan (Covid-19) na szczepionych. To dziwaczne i śmiesznie niedorzeczne twierdzenie, jeśli jest prawdziwe, tylko jeszcze bardziej dowodzi, że zastrzyki są bezwartościowe, a na dodatek szkodliwe.